słoń logo_edited.png

Optymalna Kondycja Psychofizyczna

Jak zarządzać energią i kontrolować stres.



Człowiek może prawie wszystko, dopóki potrafi wypoczywać i spać.


Dla jakości życia, szeroko rozumianych sukcesów, szczęścia, powodzenia cele są najważniejsze. To prawda. Również ćwiczenie, aby nabyć umiejętności, potrzebnych do ich realizacji, Tyle, że jeśli nie masz energii, jesteś w słabej kondycji psychofizycznej, w złym nastroju, „zdołowany”, słaby lub chorowity - to nawet jeśli dużo wiesz i potrafisz, niewiele zdziałasz. Będziesz miał marną motywację, nie skoncentrujesz się właściwie, nikogo nie przekonasz, a życie straci blask.

Więc przede wszystkim trzeba umieć odzyskiwać życiową energię. O jej poziomie decyduje najprostszy rachunek wydatków i wpływów, nie trzeba więc skomplikowanej matematyki, aby zrozumieć, że aby zachować wysoki poziom energii, należy ograniczać wydatki (tracić jak najmniej) i dbać o regularne wpływy.

Co pochłania naszą energię? Praca, kontakty z ludźmi, przejścia osobiste, choroby, wymuszone przemieszczanie się (zwłaszcza związane z wysiłkiem i napięciem uwagi) i złe „sny na jawie” (wszelkie mniej lub bardziej negatywne wyobrażenia i interpretacje). Głównym winowajcą jest stres, zabójca wszystkiego.

A wpływy? Poniżej znajdziesz czternaście sposobów (oznaczonych symbolem OKPF), jak możesz sobie z tym radzić. W dzisiejszym świecie przestrzeganie tych reguł to prawie sztuka życia. I na pewno inna jego jakość. Zależy mi bardzo, abyś żył długo i szczęśliwie. A to znaczy, że winieneś w każdej chwili dysponować Optymalną Kondycją Psychofizyczną.


Przede wszystkim zarządzaj energią, nie czasem




Przyjrzyjmy się bliżej – tytułem wstępu - głównemu mordercy naszego dobrostanu.

Stres - odczuwasz zawsze wtedy, kiedy energia, jaką dysponujesz jest za mała, aby poradzić sobie z obciążeniem. To obciążenie ma dwie składowe: stres obiektywny (związany z obiektywną sytuacją i okolicznościami, również z twoim stanem fizycznym) i stres subiektywny, wynikający z błędnego interpretowania przeszłych i przyszłych zdarzeń i tzw. zamartwiania się, czyli negatywnego interpretowania zdarzeń bieżących w kontekście najbliższej przyszłości.

Nie mam dobrej informacji (niestety jest prawdziwa): taki autostres może stanowić nawet 80% odczuwanego obciążenia. Jeśli trwa dłużej, może skrócić życie nawet o 10 lat. Skutkuje również spadkiem odporności; zaczynasz więc zapadać na zdrowiu, organizm słabnie, pojawiają się rozmaite choroby i dolegliwości.

Dobrze, abyś wbił sobie do głowy, że wszelkie złowrogie wyobrażenia i wspomnienia ciało i umysł odbierają jako rzeczywiste i mogą zmienić fizjologię. Umysł nie odróżnia „realu” od „wirtualu”, co w przypadku negatywnych myśli (obrazów) skutkuje ogromną stratą energii, nieustannym napięciem i mobilizacją. Nasze ciało reaguje na stres psychiczny i fizyczny dokładnie tak samo. Co można z tym zrobić?




Z tym rozpamiętywaniem trudności, kłopotów i klęsk z wczoraj i „na zapas”? Kontroluj myśli. Zmieniając je, możesz zapoczątkować każdą zmianę, również tą prowadzącą do redukcji stresu. Czy tego chcesz, czy nie jesteś taki, jakie są twoje myśli. Więc główna, najważniejsza rada: dbaj o zdrowie, o wypoczynek i w miarę regularny tryb życia – i bądź przy tym DOBREJ myśli. Szczegóły już niżej.

Natura stresu? Stres fizyczny (zmęczenie ciała, choroba, ból...), chemiczny (rozmaite trucizny, które wchłaniamy dzisiaj ze świata; woda, powietrze, żywność...) i psychiczny (złe myśli, depresja, wewnętrzny niepokój...)


OKPF1. Carpe diem.


Jasne, że

(a) nie mamy wpływu na to, co się już wydarzyło,

(b) nie wiemy, czy nasze wyobrażenia o przyszłości staną się rzeczywistością (jutro możemy już nie żyć) i

(c) realny wpływ mamy tylko na to, czym zajmujemy się tu i teraz, tworząc przyczyny przyszłych zdarzeń. Nasz mózg to swoisty gruczoł, tyle, że produkujący myśli, „ścieżki pamięciowe”, oceny, fantazje i wspomnienia.


Na ogół w sposób nawykowy i chaotyczny. W rezultacie jest tak, jakbyśmy obsesyjnie patrzyli w ekran pozbawionego wyłącznika telewizora, który wyświetla obraz kilkudziesięciu kanałów jednocześnie. Jeśli są to kanały/programy typu „horror”, intensywne angażowanie się w ich przeżywanie może spowodować prawdziwe energetyczne spustoszenie.

Czy można nad tym zapanować? Można. Po pierwsze ignoruj obrazy i myśli wyświetlane w wewnętrznym kinie, świadomą uwagę kierując na to, co się rzeczywiście dzieje tu i teraz. Hic et nunc. To sprawa ćwiczeń (patrz kolejne OKPF). Dalej, pomagaj sobie w tym wykorzystując kontakt z Naturą. Praktykuj program „Zatrzymaj się, rozejrzyj i posłuchaj. Otwórz się, poczuj i pomyśl”. W cichym i spokojnym miejscu po prostu koncentruj uwagę na jakimś fragmencie otaczającej Cię rzeczywistości. Ale nie tylko. Spacer z psem w parku? Doskonały pomysł! Mijasz drzewo? Ukwiecony klomb? Chmurę? Zachód słońca? Słyszysz ptasi „koncert”? Świetnie! Kontempluj to. To są cuda! Ciesz się i bądź wdzięczny za piękno wszystkiego, co dostrzegasz w szarej codzienności. Chyba właśnie o tym myślał Emil Zegadłowicz pisząc:


- idę - i kwiaty liczę -

– patrzę – a rzeka płynie -

- staję – a chmury lecą –

- słucham – a dni śpiewają –


To sprawa czasu, ściślej - jego domniemanego braku. Ale pomyśl: czy naprawdę musisz poważnie zachorować, aby to zobaczyć i docenić? W ciszy szpitalnego łóżka, w toczącej się obok wojnie życia ze śmiercią? Dopiero wtedy będziesz miał czas?... Proszę cię, nie czekaj na „drugą szansę” Wykorzystuj tą, która masz TERAZ (wiem coś o tym...).

Wreszcie wykonując cokolwiek, koncentruj uwagę na przedmiocie działania tak, jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. Filozofia zen („cud uważności”) mówi: idziesz, to idź. zmywasz naczynia - zmywaj naczynia. Ćwicząc się w obecności, na początku powtarzaj możliwie często alfamatyk: „Jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę, i to, co teraz robię, jest dla mnie najważniejsze”.


Nabieraj w tym wprawy możliwie często wykonując poniższe ćwiczenie: jeżeli czujesz, że za bardzo poddajesz się strumieniowi trosk i żalów (za bardzo rozpamiętujesz przeszłość i martwisz się o przyszłość) pytaj, „Czy z mojej troski lub żalu wynika, że mogę tu i teraz dokonać jakiejś zmiany?”. Jeśli tak – zrób krok, nawet najmniejszy w jej kierunku, a jeśli nie – rozejrzyj się po swoim otoczeniu i znajdź osobę lub rzecz dającą Ci największe poczucie przyjemności. I skoncentruj na niej swoje myśli przez 30 sekund. Doskonal się w życiu chwilą. Tą chwilą.

Ujmuje to ZASADA MARATOŃCZYKA:

nie myśl o mecie, wystarczy skupiać się na kolejnym kroku. Tym jednym, potem jeszcze jednym. I następnym. (por. sztuka kaizen) Biegnij, po prostu biegnij...


Co może być ważniejszego w życiu niż wyciąganie możliwości

z każdej mijającej chwili? Robert Maurer

35 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

O strachu.