Zapowiedź cyklicznych audycji „Radiowej Akademii Morza” Marka Szurawskiego



Czy naprawdę w życiu rządzi Król-Przypadek? Czy może gotowość na to, że „przypadkowa” szansa zapuka do drzwi i albo będziesz na to przygotowany i ją wykorzystasz, albo umknie i już nie wróci? Podzielam przekonanie, że życie jest tak skonstruowane, że szansa wcześniej czy później zapuka, trzeba tylko dobrze słuchać i stać „z bronią u nogi”. Czyli żebyś wcześniej coś wiedział, umiał, potrafił...


Morze i żagle w "moim" radiu. Historia pomysłu i ciąg dalszy. Zanim okazja stanęła za moimi drzwiami, żyłem czynnie uprawianym żeglowaniem, zdobywaniem kolejnych stopni, pochłanianiem tomów literatury żeglarskiej i marynistycznej (niezapomniana seria „Dookoła świata” i „Sławni Żeglarze”), słuchając pierwszych szant, ballad i pieśni kubryku, najpierw z „Rozśpiewanego Morza” Haliny Stefanowskiej, a później z przebogatego zbioru „winylów” Jerzego Wadowskiego, sekretarza miesięcznika „Morze”. Miałem za sobą ponad 10 lat nauki gry na fortepianie, pierwszy próby gry na gitarze i wyprawy żeglarskie po Dunaju i jeziorach Wielkiej Saaimy w Finlandii (uwierzcie, za czasów „Socjalizm tak – wypaczenia nie” i gierkowskiego

„Pomożecie?” nie było to łatwe...) i pierwsze rejsy po Bałtyku. W 1980 odbył się pierwszy krakowski „meeting szantowy” rok-dwa lata później pierwsi uczestnicy Warsztatów Marynistycznych dojechali do Kołobrzegu (dat nie jestem do końca pewny...), sterowanych programowo i organizacyjnie przez CWM w Gdyni, krakowski Festiwal „Shanties” nabierał rozpędu, a po przypadkowym spotkaniu w Mikołajkach zawiązał się zespół „Stare Dzwony”. Po tej okolicy żeglarsko-muzyczno-edukacyjnej kręcił się Janusz Sikorski, dziennikarz z Rozgłośni i Harcerskiej – długa, chuda tyka, z nieodłącznym papierosem w brodatej gębie. Grał na gitarze i śpiewał. I któregoś dnia z butelką w ręku zapukał do drzwi mojego warszawskiego mieszkania, a kiedy otworzyłem drugą wyjawił główny sekret wizyty: pomysł na audycję „Kliper 7 Mórz”, na którym na falach eteru kapitan Burges i jego pierwszy oficer „Piekło” zwiedzają świat, dopływają do niezwykłych miejsc i opowiadają o morzu i życiu i pracy na dawnym pokładzie. Ilustrując cosobotnią pół godzinną audycję szantami i ogólnie „muzyką spod małego i dużego żagla”. Ja miałem być „Piekłem”.


Audycja nabrała rumieńców po pierwszej wizycie Stana Hugilla i zespołów angielskich w Krakowie. Od tego 1986 roku Festiwal „Shanties” zyskał rangę międzynarodowego, „Stare Dzwony” (do których dołączył Janusz) miały już na koncie kilka profesjonalnych nagrań i koncerty w Anglii, Francji, Kanadzie i USA, ja swoją pierwszą autorską książkę „Szanty i Szantymeni”, „Regaty Columbusa”, potem rejs wokół Hornu i „Rejs Pokoju” po Śródziemnym. Z biegiem lat doszły do tego pierwsze programy i nagrania telewizyjne, m.in. „Kliper” i „Opowieści Wiatru i Morza”. Żeglarskie muzykowanie i obudzone przez Janusza zainteresowanie pracą z mikrofonem w ciszy radiowego studia stało się moją pasją. Która nie znikła po śmierci Janusza.

W 1995 r. mając ciągle w uszach „Klipra 7 Mórz” i za namową serdecznego przyjaciela Zbyszka Kosiorowskiego, ówczesnego prezesa Radia Szczecin, wymyśliłem samodzielną audycję „Razem bracia do lin!”, którą nagrywałem, wraz z jej kontynuacją p/n „Muzyka Mórz i Oceanów” przez ponad 15 lat w Radiu Lublin. Na bazie najciekawszych audycji powstała książka „Razem bracia do lin!” - zapis mojej radiowej przygody na morzu. Chcę ją przypomnieć sobie i Wam.


Przypadki? Zapewne, ale układające się w dziwnie logiczne zbiegi okoliczności, które bezwiednie wykorzystywałem, dysponując tym, co zgromadziłem, czego się nauczyłem i co ciągle było mi bardzo bliskie. Po zawieszeniu pracy radiowej, jako autor i producent zewnętrzny, pozostało mi w domowym archiwum blisko 800 półgodzinnych audycji. Proszę mi darować odrobinę megalomanii, ale wielu z nich, po przegraniu z DAT-ów na mp3, słucham i teraz z zaciekawieniem i prawdziwą przyjemnością. Postęp w elektronice radiowej i w internecie sprawił, że kolejny „przypadek” stał się nieuchronny i przyjął formę „Radiowej Akademii Morza”. Nie siląc się na nadmierne zabiegi techniczne i organizacyjne – już od października 2020 r., co tydzień, poczynając od soboty, jak kiedyś „Kliper 7 Mórz”, możecie słuchać wybranej audycji „Razem, bracia, do lin!”. Pomaga mi w tym młodszy syn Filip wciągający się powoli w prace realizatora dźwięku, pierwszy uważny słuchać audycji współpracujący również aktywnie przy nagraniach "Szantowych opowieści" (patrz niżej). RAM - dla miłośników morza, historii, mieszkańców Planety Woda, przyszłych marynistów i „wolnego” radia, w którym jest czas na odrobinę refleksji i zadumy, krążenie marzeń, inspirujące pomysły - bez natłoku powierzchownej wiedzy, nachalnej reklamy i płaskich żartów. Z głębokim ukłonem i ciepłem w sercu w stronę Janusza Sikorskiego i Wojciecha Kanadysa (też już nieżyjącego realizatora wszystkich audycji w Radiu Lublin).


W audycji, oprócz wątku głównego (w pierwszych trzech audycjach opowiadam o Wielkich Regatach Herbacianych w 1866 r).odwiedzisz długonogą Ingę w Tawernie pod Nierówną Stępką, słuchającą gawęd Starego Marynarza, zaciekawisz się tradycyjnym pytaniem, dowiesz się, co działo się na dawnym pokładzie -jak wyglądało wtedy marynarskie życie i praca, jakie były tradycje obyczaje, ceremonie. W opowieściach z kubryku przewiną się sławne statki, rejsy, żeglarze i wyprawy, morskie tragedie, bitwy i wojny, portowe życie i morskie legendy. Nie zabraknie odrobiny poezji i mowy żywiołów - mgły, wiatru, fal i pływów.I oczywiście szant, ballad i pieśni kubryku.


Cóż, Akademia... Premiera 03.10.20 Przed każdym odcinkiem poczytaj krótki opis treści i dodatkowe informacje. Audycje mają charakter archiwalny. Niewiele zmieniałem, więc zdarzają się pomyłki lub małe niedociągnięcia. Proszę je wybaczyć (kiedyś byłem po prostu początkujący). Co – mam nadzieję - nie wpłynie na życzliwy odbiór całości, zwłaszcza nastroju i charakteru tego unikalnego kiedyś cyklu radiowych opowieści „o morzu, ludziach i okrętach”. Kto wie, może zaczną „żyć drugim życiem” - ale jakim, co mogą zrobić dobrego, do czego się przyczynić - to już zależy od Was. Sail-ho, szantymeni! Żagiel ho! Oglądajcie kolejne odcinki „Szantowych opowieści” na FB (Marek Szurawski „Muzyka Mórz i Oceanów”), posłuchajcie również podcastu Wojciecha Ossowskiego:


https://www.polskieradio.pl/377/7388/Artykul/2589730,Szanty-Biblia-Siurawskiego-i-inne-zaslugi-Marka-Szurawskiego

37 wyświetlenia1 komentarz
santa ecce.png

Masz jakieś pytania?

0